
Styczeń to specyficzny czas dla naszej cery. Z jednej strony mamy nową energię do działania, z drugiej – wystarczy jedno spojrzenie w lustro, by zauważyć, że skóra nie do końca podziela ten entuzjazm. Jest poszarzała, zmęczona krótkimi dniami i przesuszona przez kaloryfery. W świecie beauty nazywamy to często „zimowym snem cery”.








